Autor: admin

Depresja u nastolatków

Nie bez powodu depresja uważana jest jedną z globalnych chorób XXI w., która dotyka także dzieci i młodzież. Młodzi ludzie niekoniecznie przez swoje rozdrażnienie, chwiejność nastrojów, izolację, agresywność się buntują. Może to być również wyraz zmagania się właśnie z dziwnym smutkiem i brakiem radości z życia. Depresja wymaga leczenia, aby jej skutki nie okazały się tragiczne. Dlatego warto być czujnym!

Gdy problem zaczyna przerastać dziecko

W świecie nastolatków zła ocena, konflikty w domu, nieszczęśliwa miłość, brak akceptacji rówieśników, nadmiar kilogramów, niemarkowe ubrania i wiele innych elementów może osiągnąć rozmiar ogromnego problemu. Do tego jeszcze dochodzi burza hormonalna, która jeszcze dodatkowo prowadzi do rozchwiania emocjonalnego. Kilkunastolatek jednak nie przyjdzie i nie zakomunikuje, że jakiś kłopot go przerasta. Raczej warto dobrze obserwować własne dziecko, aby nie przeoczyć zmiany jego zachowania.
Na co zwrócić uwagę? Nasze podejrzenia mogą wzbudzić:

  • drażliwość,
  • częsta płaczliwość,
  • złoszczenie się bez przyczyny,
  • szybko uruchamiająca się agresja,
  • apatia,
  • smutek,
  • izolowanie się od bliskich i rówieśników,
  • autoagresja, czyli zadawanie sobie bólu poprzez okaleczanie się ostrymi przedmiotami,
  • bóle brzucha, głowy,
  • problemy ze snem,
  • utrata apetytu lub objadanie się,
  • pogorszenie się w nauce,
  • wagarowanie,
  • problemy z koncentracją,
  • myśli samobójcze, większe zainteresowanie tematyką śmierci,
  • coraz więcej czasu spędzanego przed komputerem,
  • odurzanie się alkoholem, narkotykami.

U młodzieży więc częściej uaktywnia się agresja, arogancja i abnegacja, które jednak nie oznaczają buntu, tylko mogą świadczyć już właśnie o depresji.

To choroba, która nie musi też wynikać z jakiś traumatycznych przeżyć czy trudnego dzieciństwa. Czasami jej przyczyna tkwi w okresie dojrzewania i zmian, jakie zachodzą wówczas w organizmie. Bez względu jednak na jej przyczynę nie należy czekać, że objawy same miną, tylko udać się do specjalisty, najlepiej takiego, który na co dzień pracuje z młodymi ludźmi.

Szok dla rodziców

Diagnoza, że to depresja często jest szokiem dla rodziców. Dlatego warto bardziej interesować tym, co robi na co dzień nastolatek, czy nie ma z czymś problemów. Jeśli rodzic zna dobrze własne dziecko, to odróżni, co jest chwilową fascynacją, modą czy szukaniem pomysłu na swoje życie, a co problem, z którym trzeba się zmierzyć.

Gdy jednak lekarz psychiatra stwierdzi, że jest to depresja, to wówczas najczęściej stosuje się psychoterapię. Może ona obejmować nie tylko samego pacjenta, ale i jego rodzinę, jeśli przyczyna choroby tkwi w jej dysfunkcji. Wspomaga ją farmakoterapia, ale tylko wówczas, gdy nastolatek ma silne objawy depresyjne, lęki lub myśli samobójcze. Terapie trwa niekiedy nawet kilka lat.

Budowa stabilnej psychiki u młodego człowieka to proces, który powinien zacząć się już zaraz po urodzeniu. Gdy w rodzinie czuć bliskość, jest wzajemne wsparcie, każdy czuje się ważny i potrzebny, to wówczas rosną szanse na to, że nastolatek da sobie radę zarówno w okresie dojrzewania, jak i na późniejszym, dorosłym etapie życia, gdy przyjdzie się mierzyć z różnymi trudnościami.

Najczęstsze błędy wychowawcze rodziców

Bycie rodzicem nie należy do łatwych ról życiowych. O wychowaniu dzieci napisano już miliony podręczników i poradników. A jednak pomimo zdobytej wiedzy, własnych doświadczeń na tym polu, zdarza nam się konsekwentnie popełniać te same błędy wychowawcze. Oto kilka najczęściej się powtarzających.

(Nie)Konsekwencja

Ile razy rzucamy dziecku prosty komunikat: „wyłącz komputer”, „koniec oglądania telewizji”, „wyrzuć śmieci”, „odrób lekcje”, a nasza pociecha w odpowiedzi rzuca „zaraz” i nadal zajmuje się czymś innym. A nasza prośba czy rozkaz odbija się jak od ściany. Ile razy zdarza się, że maluch upiera się, że bez jakiejś zabawki nie wyjdzie ze sklepu. A my odpuszczamy, ulegamy, a nierzadko także sami nie trzymamy wspólnego frontu wychowawczego. Tymczasem w przypadku uczenia dzieci zasad oraz wyznaczania im granic dopuszczalnego zachowania potrzebna jest konsekwencja, aby dziecko nie czuło się zagubione. Inaczej widzi, że rodzice mają problem z opanowaniem sytuacji, a w przyszłości prawdopodobnie to właśnie oni będą mieli jeszcze trudniej, aby ujarzmić niegrzecznie zachowujące się dziecko.

(Nie)Chwalimy

Coraz więcej mówi się o tym, że pochwały działają znacznie lepiej nie tylko na dzieci. Mają działanie motywujące, a jednocześnie budują poczucie własnej wartości. Tymczasem z tym również bywa raczej na bakier. Bliżej nam na co dzień do karania i krytyki, a nie nagród i pochwał. Jeśli dziecko słyszy, że znowu coś źle zrobiło, nie nadaje się do takiej lub innej czynności, jest głupie itd., to jego wewnętrzny obraz samego siebie również jest negatywny.

(Nie)Wyręczamy

To kolejny błąd wychowawczy. Najpierw wyręczamy dzieci, bo są jeszcze małe, a potem często z przyzwyczajenia, bo „tak będzie szybciej”. A przecież dzieci rosną i zdobywają kolejne stopnie samodzielności i normalną rzeczą jest wymagania od nich coraz więcej, w tym np. realizacji domowych obowiązków. Gdy natomiast popełnią jakiś błąd, to często staramy się za nie go naprawić. To również wyręczanie, podczas gdy mały człowiek powinien mieć również szansę uczyć się na własnych błędach. Negatywne konsekwencje takiego zachowania rodziców przekładają się potem na to, że w dziecku rośnie poczucie własnej niekompetencji, jest mało zaradne życiowo, zachowuje się roszczeniowo wobec innych i nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje wybory i czyny.

Mamy za mało czasu

Tempo życia, ilość obowiązków w pracy i poza nią, pogoń za pieniędzmi nie sprzyjają pogłębianiu relacji z bliskimi nam osobami na czele z własnymi dziećmi. To dla nich zdecydowanie zbyt często brakuje nam czasu. Wynagradzanie tej nieobecności markowymi ciuchami, gadżetami multimedialnymi nie zrekompensuje nam tego. Dzieci w każdym wieku chcą czuć się ważne, kochane i mieć poczucie, że poświęca im się odpowiednio dużo czasu. Dlatego trzeba znaleźć więcej okazji do wspólnych rozmów, zabaw czy wypadów. I nie czekać z tym do czasu, gdy dziecko ma kłopoty i potrzebuje naszej pomocy oraz zainteresowania.
Do listy błędów wychowawczych można zaliczyć także zbytnie przyzwolenie na korzystanie z komórki, komputera i telewizji. Tu również brakuje nam konsekwencji i zainteresowania w zakresie multimedialnych rozrywek. Najważniejsze to jednak mieć świadomość popełnianych błędów i dążenie do ich ograniczania.

Z przykrością zawiadamiamy o śmierci naszego przyjaciela doktora Krzysztofa Liszcza

30 listopada na toruńskim cmentarzu pożegnaliśmy wspaniałego człowieka, rodzica, doktora i terapeutę, Krzysztofa Liszcza. Był wspaniałym lekarzem, który pomógł tysiącom osób uzależnionych, ale nie tylko. Praca z ludźmi była jego pasją, której całkowicie się poświęcił. Utrata go jako przyjaciela i lekarza jest dla nas ogromną tragedią.

Wyrazy współczucia składamy rodzinie i bliskim Krzysztofa.

 

Doktor nauk medycznych, psychiatra, absolwent Wojskowej Akademii Medycznej (1975) w Łodzi. W latach 1983 – 1996 współtwórca lecznictwa odwykowego w Toruniu, ordynator oddziału. Od roku 1993 do 2007 współzałożyciel i prezes Fundacji na Rzecz Wspierania w Rozwoju Dzieci z Uszkodzeniem Mózgu „Daj Szansę”. W latach 2001 – 2015 pracował w Zakładzie Leczniczo-Opiekuńczym dla osób z zaburzeniami psychicznymi w Raciążku, wykładowca Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (1993 – 2010). Od roku 2002 zaangażowany w działania wpierające rodziców zastępczych i adopcyjnych oraz w rozwiązywanie problemów związanych ze szkodami poalkoholowymi u dzieci (FASD). Ojciec adopcyjny i zastępczy czworga dzieci, założyciel Pracowni Edukacyjnej – Aksjomat. Wielokrotnie nagradzany za swoją pracę min. Nagrodą Fundacji POLCUL (2005), wspólnie z Żoną nagrodzony : Orderem „ Ecce Homo” (1998), wspólnie z żoną Katarzyną Nagrodą Hestii i Znaku im. Ks. J. Tischnera (2009), za pracę na rzecz rodzin zastępczych i adopcyjnych Złotym Krzyżem zasługi RP, stypendysta i członek Stowarzyszenia ASHOKA. W latach 2006 – 2009 przewodniczący grupy ekspertów PARPA d.s. kampanii „Ciąża bez alkoholu”, za działania w kampanii wyróżniony przez Ministra Zdrowia odznaką Za Zasługi dla Ochrony Zdrowia. Członek Stowarzyszenia Uniwersyteckiego „Fides et Ratio”.

Grooming – uwodzenie dzieci w sieci

Najpierw udaje w Internecie przypadkowego znajomego. Powoli nawiązuje relację z dzieckiem i ją wzmacnia. Dopiero z czasem wprowadza treści o charakterze seksualnym, jednocześnie nakłaniając dziecko, aby trzymało tę znajomość w sekrecie. Tak zaczynają się historie uwodzonych małoletnich przez pedofili. Grooming to szczególny rodzaj relacji tworzonej online pomiędzy osobami dorosłymi a dziećmi. Celem jest wykorzystanie seksualne nieletnich.

Zadzwoń i zapytaj o terapię w prywatnym ośrodku Oaza

Od „przyjaźni” do niemoralnej propozycji

Schemat działania sprawcy na ogół dzieli się na takie etapy jak:

  • przyjaźń – ta relacja tworzy się bardzo wolno, a pedofil w delikatny sposób poznaje coraz lepiej dziecko: jego zainteresowania, trudności, potrzeby itd. Mały człowiek czuje się bezpiecznie i rozumiany, gdyż sprawca kreuje się na bardzo życzliwego i miłego człowieka,
  • pogłębianie relacji – z czasem ta znajomość zaczyna być coraz bardziej pogłębiana, gdyż sprawca wypytuje dziecko o dom, kłopoty, a ono czując się ważne i słuchane, chętnie zaczyna się zwierzać ze swoich problemów. Bez oporu opowiada o sobie, a pedofil zachęca je jeszcze do częstszych i dłuższych kontaktów,
  • stopniowe wprowadzanie w świat seksu – pedofil analizuje sytuację, czyli wypytuje dziecko, gdzie znajduje się komputer, kto ma do niego dostęp, czasami prosi, aby skasowało rozmowy z nim. Mając obraz tego, czy ktoś jest w stanie odkryć jego działalność, przełamuje powoli barierę wstydu. Chce wiedzieć, czy dziecko się kiedyś całowało, czy ma chłopaka/dziewczynę. Zaczyna się to przeradzać w molestowanie seksualne i zadawanie coraz bardziej intymnych pytań,
  • konkretna propozycja – te wszystkie działania prowadzą do tego, aby przygotować dziecko albo do spotkania w świecie rzeczywistym, albo do wykonania jakiejś określonej czynności. Może to być np. zrobienie i wysłanie nagiego zdjęcia, masturbowanie się podczas rozmowy ze sprawcą. Pedofil też cały czas przedstawia siebie w dobrym świetle, a rodziców w złym i wmawia ofierze, że ujawnienie tej znajomości sprawi, że ich „wyjątkowa przyjaźń” zostanie zniszczona.

Kto jest najbardziej narażony na grooming?

Uwodzeniu w sieci ulegają najszybciej te dzieci, które nie mają na co dzień odpowiednio zaspokojonej potrzeby ciepła i bliskości oraz akceptacji ze strony najbliższych. Często szukają pocieszenia i zrozumienia wśród rówieśników lub w internecie.

Nierzadko też najmłodsi nie zdają sobie sprawy z tego, że istnieje takie zagrożenie i że osoba po drugiej stronie ekranu może mieć złe intencje w stosunku do nich. Wierzą jej i w to, co pisze i szybko ujawniają swoje dane kontaktowe.

Problemem jest także to, że rodzice nie rozmawiają z dziećmi o niebezpieczeństwach czyhających na nie w sieci oraz nie kontrolują tego, jak korzystają one z tego, co oferuje wirtualny świat.

Jak zapobiegać?

W jaki sposób można zapobiec tego typu sytuacjom? Przede wszystkim trzeba porozmawiać z dzieckiem i powiedzieć mu, z kim może nawiązywać kontakty, a z kim nie powinno, bo są niebezpieczne w skutkach. Warto też, aby wiedziało o tym, żeby poinformować osobę dorosłą o tym, że ktoś próbował nawiązać z nim znajomość online. Powinno też wiedzieć, że cokolwiek złego wydarzy się w sieci, to najważniejsze jest to, aby również i tym podzielić się z kimś starszym.

Napisz do nas!

Co na to prawo?

Do Kodeksu karnego w 2010 r. trafił nowy rodzaj przestępstwa – grooming, czyli uwodzenie przez Internet. Zgodnie z nim, kto złoży małoletniemu poniżej 15 lat za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej już samą propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonywania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych i zmierza do jej realizacji, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Z kolei kto w celu zgwałcenia lub wymuszenia do poddania się innej czynności seksualnej, bądź obcowania płciowego z osobą małoletnią lub doprowadzenia jej do poddania się czynnościom seksualnym, jak również produkowania lub utrwalania treści pornograficznych, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej nawiązuje kontakt z małoletnim poniżej lat 15, zmierzając, za pomocą wprowadzenia go w błąd, wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania sytuacji albo przy użyciu groźby bezprawnej, do spotkania z nim, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Dlaczego nastolatki uciekają z domu?

Złość na rodziców, samotność, problemy w domu najczęściej wpływają na to, że w głowie nastolatka rodzi się pomysł na ucieczkę z domu. Zanim jednak zdecyduje się na ten krok, zazwyczaj nawarstwia się w nim wiele emocji i zdarzeń.

Gdy w domu brakuje poczucia bezpieczeństwa

Niebezpieczeństwo, krzywda, przemoc – z tym nie radzą sobie często dorośli, a co dopiero dzieci. Życie w biedzie, doświadczanie molestowania psychicznego lub seksualnego jest często powodem do tego, aby uciec z miejsca, gdzie brakuje poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Rodzice nadużywający alkoholu, narkotyków, zaniedbujący dzieci to trudne sytuacje, z którymi nastolatek może sobie nie poradzić.

Nie tylko z patologicznych domów

Nastolatki nie uciekają tylko z patologicznych środowisk. Takie rzeczy zdarzają się także w tzw. dobrych domach. Tam, gdzie brakuje bliskości, zrozumienia, uwagi, młody człowiek może czuć się nieakceptowany, niekochany, odrzucony. Rodzice są wówczas zdziwieni, że przecież dziecko wszystko ma, więc w czym jest problem? A nastolatek? W ten sposób chce ich sobą zainteresować.
Czasami powodem do ucieczki może być nadopiekuńczość rodziców, ich nadmierne wymagania, którym dziecko nie jest w stanie sprostać. Zbyt rygorystyczne zasady, akceptacja nastolatka tylko pod określonymi warunkami, również mogą być bodźcem do tego, aby uciec z domu. Wtedy w młodym człowieku może zrodzić się złość, że nie może się usamodzielnić, nie może mieć własnego zdania, nikt się z nim nie liczy. Czuje się zniewolony i usidlony, a chciałby przecież poczuć choć trochę wolności i niezależności. Wtedy właśnie ucieczka z domu jawi mu się jako coś, co mu tę wolność da.

Syndrom Jasia Wędrowniczka

Zdarzają się też i takie ucieczki, które wynikają z potrzeby poznawania innych ludzi. Opuszczający rodzinne gniazdo nastolatek załapuje wówczas syndrom Jasia Wędrowniczka i zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że w domu zamartwiają się o niego rodzice. Przygoda wakacyjna jest dla niego tyle ciekawa i ekscytująca, że samowolnie jest w stanie ją przedłużyć. Nie ma dla niego znaczenia to, co w tym czasie przeżywają poszukujący go rodzice. I niekoniecznie też opóźniony powrót do domu związany jest z tym, że dzieje się w nim coś złego. Wakacyjne ucieczki wynikać też mogą z nieporozumienia z rodzicami, którzy zabraniają wyjechać dziecku ze swoją dziewczyną/chłopakiem, bo nie akceptują tego związku.
Bez względu na powód uciekające z domu dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego, że na ulicy czeka je bezradność, strach, głód i zimno.

Powrót do domu lub ośrodka wychowawczego

Co roku z domu ucieka kilka tysięcy nastolatków, a tego typu akcje nasilają się zwłaszcza w okresie wakacji. Aby nie doszło do takiej sytuacji, warto nie unikać trudnych, szczerych rozmów. Praca nad zachowaniem więzi rodzinnych i społecznych nie jest łatwa, ale konieczna, jeśli rodzic nie chce, aby dziecko zaczęło uważać, że ucieczka z domu jest wygodniejszym rozwiązaniem. Warto wiedzieć, że w Polsce nie ma schronisk dla uciekających nastolatków, ani innych instytucji, które pomogłyby rozwiązać ten problem. Z reguły pozostaje kwestia natychmiastowego powrotu do domu lub ośrodek szkolno-wychowawczy.

Hejt w sieci – jak pomóc prześladowanemu dziecku?

Mowa nienawiści i pogardy staje się coraz poważniejszym problemem w internecie. Na portalach społecznościowych, do których tak chętnie zaglądają młodzi ludzie, szerzy się tzw. „hejt”, który może bardzo boleśnie dotknąć nastolatka i z którym może sobie sam nie poradzić. Jest formą przemocy psychicznej, na którą trzeba jak najszybciej zareagować.

Anonimowość i bezkarność

„Hejt” pochodzi od angielskiego słowa „hate”, czyli nienawiść. W internecie przejawia się obraźliwymi komentarzami, wpisami, obrazkami, memami, filmami. Cel jest zawsze jeden – kogoś ośmieszyć i upokorzyć. Hejterzy są anonimowi i bezkarni, a tego, co piszą, nie mieliby zapewne odwagi powiedzieć drugiej osobie, patrząc w oczy.

Ofiary hejtu

Młodzi ludzie w okresie dojrzewania, czyli budowania własnej tożsamości, często są bardziej wrażliwi na krytykę. Kiedy w stosunku do nastolatka ktoś zaczyna zachowywać się wrogo i ośmiesza go, to wówczas nie wie, jak sobie z tym poradzić. Prześmiewcze teksty, agresywne teksty zaburzają jego poczucie wartości. Zaczyna nawet wierzyć, że te kłamstwa pod jego adresem są prawdą. Wówczas zamyka się w sobie, izoluje od rówieśników, nie chce chodzić do szkoły. Odczuwa wstyd, lęk, upokorzenie i odrzucenie. Robi się apatyczny, traci apetyt lub wręcz przeciwnie więcej je, ma gorsze wyniki w nauce, często reaguje agresywnie. Nierzadko popada w depresję czy zaburzenia psychosomatyczne. U nastolatka mogą pojawić się także myśli samobójcze. To różne objawy, które mogą świadczyć o tym, że dziecko stało się ofiarą sieciowego hejtu.

Poważny problem

Wiele portali społecznościowych (np. facebook) pozwala szybko zgłosić hejterskie posty, aby zablokować zablokować ich autora. Za takie działanie grozi też kara grzywny czy nawet wyrok w postaci ograniczenia lub pozbawienia wolności do roku. W przypadku, gdy hejterem okaże się osoba z najbliższego otoczenia dziecka, wówczas warto porozmawiać z wychowawcą, dyrektorem szkoły, rodzicami dziecka.
Jeśli nasze dziecko stanie się ofiarą hejtu, to przede wszystkim musi wiedzieć, że może na nas liczyć. Taką sprawę trzeba potraktować poważnie, bo dla młodego człowieka nie jest to błahy problem. Musi też wiedzieć o tym, że to nie on jest winny tej sytuacji, że kłamstwa i obraźliwe teksty, jakie kierowane są pod jego adresem, wynikają z tego, że to hejter ma problemy ze swoimi słabościami i jest niedowartościowywany. Dziecko musi też być zapewnione, że rodzic rozumie jego emocje, żal, smutek, złość itd. oraz że rodzic nie pozwoli je dalej krzywdzić.

Nie reagować agresją

Ważne jest także to, aby zniechęcić dziecko do odwetu i uczulić je na to, aby nie reagowało na zaczepki hejtera, bo to go będzie jeszcze bardziej zachęcało do działania. Agresja będzie rodziła jeszcze większą agresję. Warto więc odpuścić sobie słowne potyczki.
Często nastolatkom wydaje się, że ich działania w sieci są bezkarne i nie ma szans na to, aby dowiedział się o nich świat realny. Tymczasem stanowcza reakcja rodziców, opiekunów, nauczycieli ma szansę uświadomić im, że za to również ponosi się konsekwencje.

Jak bez porażek wychować jedynaka?

O jedynakach często myśli się stereotypowo: egoiści i samoluby. Często jednak jest to błędna ocena. Jedynak tak, jak i każde inne dziecko uczy się zachowań poprzez obserwację i naśladowanie. Im więcej będzie miał różnych doświadczeń społecznych, tym będzie mocniejszy psychicznie.

Swój świat

Jedynacy jako małe dzieci swój świat kreują głównie w swojej wyobraźni. Nie mając rodzeństwa, to tam wymyślają sobie różne rozrywki, „przyjaciół”, a zabawki traktują jak brata albo siostrę. W tym swoim małym świecie czują się najlepiej. Takie zachowania rozwijają kreatywność, ale niekoniecznie w ten sposób można przygotować ich do kontaktów z innymi ludźmi w prawdziwym życiu. Ich planowanie w tym zakresie – co się wydarzy, co kto powie i odpowie, czyli scenariusze z własnego świata – nie sprawdzają się w realu. Dlatego jedynacy jak najwcześniej powinni mieć kontakt ze swoimi rówieśnikami i innymi osobami, aby umieć w przyszłości oddzielać te dwie sfery.

Bez klosza

Choć to może trudniejsze niż w przypadku rodzin wielodzietnych, to jednak trzeba pozwolić dziecku podejmować decyzje i popełniać błędy. Nadopiekuńczość może tylko hamować jego rozwój. Każdy rodzic boi się o swoje dziecko i jest to normalne zachowanie, ale nadmierna koncentracja na nim może okazać się tylko ograniczającymi ruchy „szelkami”. Do tego jeszcze niejeden rodzic jedynaka uważa swoje dziecko za główne źródło radości i dobrego nastroju, kumpla czy realizatora rodzicielskich ambicji, a w przyszłości – za jedynego opiekuna. To spore obciążenie dla młodego człowieka. Obu stronom wyjdzie więc na dobre, jeśli poza częścią wspólną, będą umiały także żyć własnym życiem.
Nie musi mieć wszystkiego
Bez względu na to ile ma lat – nie musi mieć wszystkiego, co tylko wskaże palcem. Nie trzeba mu cały czas poświęcać swojej uwagi i pokazywać, że każdy potrzebuje własnej przestrzeni do rozwoju. Z jedynakami bywa też tak, że chcą mieć wszystko dla siebie („bo im się należy”) lub wręcz odwrotnie, są zbyt hojni. Takie zachowanie trzeba wypośrodkować, czyli nauczyć zarówno mądrze się dzielić z innymi, jak i wiedzieć, kiedy powiedzieć „stop”.

Nie tłumacz się

Niektórych rodziców dopadają wyrzuty sumienia i przepraszają, że „nie dali” dziecku rodzeństwa. To jednak może wywoływać skutek odwrotny, czyli jedynak zacznie odczuwać, że rodzina jest jakoś „wybrakowana”. Rodzic nie może też brać sobie do serca zarzutów dziecka, że jest przez niego jedynakiem. Zdarza się także, że to dziecko siebie obciąża za to, że nie ma rodzeństwa. Zawsze warto wspomnieć wówczas w rozmowie o dobrych i mniej przyjemnych stronach związanych z posiadaniem rodzeństwa takich jak np. kłótnie. Za to już od najmłodszych lat powinno się organizować spotkania i zabawy z innymi dziećmi czy wspólne wyjazdy. To będzie również „poligon doświadczalny” dla jedynaka, który nauczy się kłócić, godzić, wyznaczać własne granice, ustępować, zawierać kompromisy, czyli samodzielnie rozwiązywać konflikty. Nie będzie się również czuł wówczas samotny.
Aby mądrze wychować jedynaka, przede wszystkim nie należy popadać w skrajność. Nadmierne poświęcanie mu uwagi, nadopiekuńczość może spowodować, że wyrośnie na niezaradnego życiowo człowieka. A przecież musi się jakoś uczyć tego, że za chwilę sam będzie kierował swoim życiem.

Jak rozmawiać z dzieckiem o alkoholu?

Zapewne zdecydowana większość rodziców boi się inicjacji alkoholowej swojego dziecka. Mając lub nie mając własnych doświadczeń w tym zakresie, to wyzwanie i tak budzi zazwyczaj mnóstwo obaw, zwłaszcza że młodzi ludzi chętnie manifestują swoją niezależność i dorosłość. To, jaką decyzję o spożyciu alkoholu podejmie dziecko, dużo zależy od relacji panującej w rodzinie oraz tego, jaki stosunek do alkoholu mają rodzice. Im więc jest on bardziej przyzwalający, większe jest jego spożycie niż chronienie przed nim, tym nastolatek częściej sięga po alkohol. A ten przecież znacznie utrudnia ich prawidłowy rozwój psychiczny i fizyczny. Osłabia zdolności uczenia się i zapamiętywania, ich mózg „przedwcześnie starzeje się”, a niektóre uszkodzenia, jakie w nim zachodzą, są trwałe i bywają problemem w życiu dorosłym.

Okoliczności i atmosfera mają znacznie

Po alkohol najczęściej sięgają po raz pierwszy 13-latki, a pierwsze upicie mają za sobą 15-16-latki. Jak więc zabrać się za rozmowę na ten trudny temat? Z pewnością przyda się do tego odpowiednie miejsce, w którym nikt nie będzie przeszkadzał i czas. Rozmowa powinna być szczera i otwarta. Niekoniecznie trzeba czekać do pierwszego wyjścia nastolatka na imprezę (co zdarza się najczęściej)… Inspiracją może być każda inna sytuacja – osoba pijana na ulicy, nastolatek usiłujący kupić alkohol w sklepie, impreza rodzinna itd. Rozmowa nie ma być monologiem, tylko wymianą myśli, spostrzeżeń, uczuć. Dziecko ma też prawo opowiedzieć o swoich preferencjach czy odczuciach. Podejmując tematykę alkoholu, warto stosować zwroty, które będą zachęcały do zastanowienia się nad hipotetyczną sytuacją („co byś zrobił, gdyby…”, „co myślisz o tym, że…”, „co byś zrobił na moim miejscu…” itd.) oraz pomagały wyrazić swoje zdanie (czyli w stylu: „wydaje mi się, że…”, „czuję, że…” itp.).

Nie szantażuj i nie zastraszaj

Wszelkie zwroty obrażające dziecko, zastraszające je, wywołujące negatywne emocje z pewnością nie ułatwią takiej rozmowy. Co więcej – nastolatek odbierze to jako próbę narzucenia mu swojego zdania i tym bardziej podejmie próbę zbuntowania się, aby udowodnić rodzicowi, że nie ma racji. Warto pomóc dziecku spojrzeć na jakąś alkoholową sytuację z innej perspektywy. Nie przyniosą także zamierzonego efektu próby szantażu, że „jeśli wypije, to …” ani oceniania, jak nastolatek zostanie odebrany przez innych.

Popracuj nad relacją z dzieckiem

Zarówno w tej rozmowie, jak i wielu innych, w których poruszane są trudne tematy, wielkie znacznie będzie miała dotychczasowa relacja z dzieckiem. Ważne, aby miało ono poczucie, że jest traktowane poważnie i podmiotowo, liczą się jego emocje, a rodzic jest wiarygodny w tym, co mówi i robi oraz nie ma problemu z okazaniem nastolatkowi swojej miłości.
Nie warto odsyłać dziecka na temat alkoholu z kwitkiem i tekstem w stylu „pogadamy o piciu, jak będziesz dorosły”. Im szybciej ten temat wypłynie i zostanie przedyskutowany, tym większa szansa na to, że gdy nastolatek znajdzie się w takiej sytuacji, to będzie wiedział, jak się zachować. Wbrew pozorom częstym powodem, dla którego młodzi ludzie nie sięgają po alkohol, jest to, że mogą zawieść zaufanie rodziców.

Pornografia internetowa – od przypadku do… problemu

Zdjęcia, filmy czy rysunki, które mają na celu wywołać pobudzenie seksualne, są dziś łatwo dostępne w różnych mediach. Pornografia zdominowała zwłaszcza internet, gdzie nastąpił lawinowy przyrost materiałów w tej tematyce i zdecydowanie łatwiej można do nich dotrzeć, czasami nawet mimochodem. Dlatego każdego dnia coraz więcej dzieci i młodzieży styka się z nią. Wiąże się to nie tylko z tym, że pozyskują wypatrzony obraz tej bardzo intymnej sfery człowieka, co może wpływać na to, jakie będą później tworzyć relacje z innymi ludźmi, ale także podejmować ryzykowne zachowania seksualne.

Częściej oglądają chłopcy

Z pornografią w sieci częściej mają kontakt chłopcy niż dziewczęta. W większości przypadków jest on raczej przypadkowy, rzadziej strony o tematyce seksualnej pokazuje kolega/koleżanka. Zainteresowanie pornograficznymi treściami odbywa się już zazwyczaj w wieku 11-12 lat i rośnie z wiekiem. Chłopcy w wieku 17-18 lat robią to najczęściej. Często ten kontakt nie poprzedza rozmowa z rodzicem lub nie ma żadnego konkretnego zakazu, aby nie zaglądać na strony o tematyce seksualnej. Nastolatki oglądają nie tylko nagie osoby, ale również materiały, które pokazują stosunek lub intymne części ciała. Zdarza się, że trafiają także na filmy, gdzie uwypuklona jest także przemoc w czasie seksu. Takie doświadczenia wpływają potem m.in. na to, że nastolatki decydują się na wysyłanie swoich nagich lub prawie nagich (tzw. seksting) zdjęć innym.

Gdy pornografia zaczyna uzależniać…

Oglądanie pornografii w internecie może działać uzależniająco, zwłaszcza w przypadku dzieci i młodzieży. Nałogowe przeglądanie stron poświęconych treściom seksualnym wiąże się z większym ryzykiem uzależnienia. Badania z dziedziny neurobiologii pokazują bowiem, że w mózgu kilkulatka czy nastolatka dochodzi do zaburzeń tzw. ośrodka nagrody i zmian, które są analogiczne do tych, które zachodzą w przypadku uzależnień od substancji psychoaktywnych.
Z uzależnieniem problem zaczyna się w momencie, gdy nastolatek na pierwszym miejscu zaczyna stawiać oglądanie zdjęć, filmów czy stron erotycznych. Podświadomie cały czas o tym myśli, poszukuje wrażeń i doznań seksualnych. Może to się kończyć masturbacją i doświadczaniem orgazmu, czyli uzyskania stanu specyficznej euforii. Przejawem nałogowego zainteresowania pornografią jest także natręctwo seksualne, czyli zastanawianie się jak dana osoba wygląda nago, jakby to było, gdyby razem poszli do łóżka, jakby się ubrała, jakie byłyby jej doznania itd. Osoba uzależniona w miarę upływu czasu potrzebuje coraz silniejszej stymulacji, aby osiągnąć satysfakcję. Dlatego sięga po filmy, gdzie pojawiają się elementy fetyszu, transwestytów, molestowanie seksualne, przemoc itd.
Młody człowiek oglądający nałogowo pornografię nie stroni także od agresywnych zachowań, sięga po alkohol czy dopadają go myśli samobójcze. Traci wrażliwość i ma problem, aby z kimś się na stałe związać.

Pomóc zrozumieć seksualność

Rodzic może pomóc nastolatkowi zrozumieć, że seksualności nie można traktować tylko przedmiotowo i że jej jedynym celem nie jest osiągnięcie orgazmu. Warto też, aby miał większą kontrolę nad tym, co nastolatek przegląda w sieci, przypatrzył się, czy nie zmieniło się jakoś szczególnie jego zachowanie. Gdy zainteresowanie pornografią okaże się uzależnieniem, wówczas pozostaje jeszcze terapia w ośrodkach leczenia młodzieży. Jej głównym celem jest odwrócenie uwagi od internetowej erotyki oraz znalezienie alternatywnego hobby, które pozwoli też rozładować różne napięcia.