Autor: admin

Gdy nastolatek idzie na imprezę…

W przedpokoju obwieszcza tylko krótko „Idę na imprezę… Pa…” i zostawia zaskoczonego tym faktem rodzica. Wówczas tego drugiego dopada jeszcze niepokój, obawa i tysiące myśli oraz pytań galopujących przez głowę, których nie zdążył zadać…

Dyskretna kontrola

Nastolatek chce być dorosłym i tak być traktowanym, ale przecież w świetle prawa, to jednak cały czas rodzice odpowiadają za niego. Taka sytuacja nie powinna więc zakończyć się na wyjściu dziecka, ale przynajmniej krótkiej rozmowie, z której będzie wiadomo, dokąd wychodzi, z kim i o której wróci. I tu zaczyna się starcie dwóch obozów. Młody człowiek chce maksymalnej wolności w każdym zakresie, dorosły rzuca wiele ograniczeń i zakazów. Tak jak w przypadku używek nie ma nad czym dyskutować, tak w przypadku ustalenia godziny powrotu do domu można jeszcze pertraktować. Gdy jednak zostanie „kompromisowo” ustalona, dziecko musi punktualnie zjawić się w domu bez względu na to, jak dobrze się będzie w tym momencie bawić.
Można także zaoferować swoją pomoc w zakresie podwiezienia na imprezę czy odebranie z niej albo rozwiezienie znajomych. Zawsze jest to sposób na dyskretne kontrolowanie sytuacji.

Pokusa czeka na mieście…

Wyjście na imprezę na miasto czy do kolegi do domu wiąże się z wieloma pokusami. Na temat alkoholu, narkotyków, dopalaczy czy papierosów trzeba porozmawiać i postraszyć nawet konsekwencjami. Warto także poruszyć kwestię seksu. Nie straszyć, że jest zły, ale uświadomić, że może skończyć się ciążą. Rozmowa bez kazań i nie tylko poruszająca antykoncepcję. Nastolatki wiedzą bardzo dużo o seksie przez dostęp do informacji w sieci. Jednak warto im przekazać, że poza tym, że jest czymś normalnym w życiu każdego człowieka, to jednak powinny prowadzić do niego pewne etapy. Trzeba trochę czasu, aby poznać drugą osobę, jej charakter, poczuć jakąś bliskość, uczucie. Dopiero później przychodzi czas na to, aby poznać wzajemnie swoją nagość, spróbować pieszczot i czy zdecydować się na stosunek. Przypadkowy seks może być nie tylko niemiłym wspomnieniem, ale i kłopotem na całe życie. Inicjacja pod wpływem alkoholu to słaby start w życie seksualne.

Klucz do zaufania

Dobrze jest wcześniej dowiadywać się o takich faktach jak wyjście na imprezę. To zawsze pozwala z wyprzedzeniem porozmawiać na wiele trudnych tematów, podzielenie się własnymi doświadczeniami (popełnione błędy, imprezowe rozczarowania), poznanie zdanie nastolatka, jak się zapatruje na takie wyjście, co wie na temat używek itd. Hipotetycznie „przetrenować” sytuacje, kiedy młody człowiek dostanie jakąś propozycję w stylu: „napij się z nami”, „zajaraj z nami” itd., aby wiedział, jak zareagować, jak odmówić i był konsekwentny w tym. Powinien wiedzieć, że nie wszyscy muszą go lubić, a on niczego nie musi udowadniać.
Nastolatek nie zawiedzie zaufania rodzica i nie zrobi głupich rzeczy, jeśli mają dobrą relację, dużo ze sobą przebywają, rozmawiają na co dzień na wiele, nawet trudnych, wstydliwych tematów (alkohol, narkotyki, seks itd.). Powracając do nich w rozmowie przed imprezą i nie tylko, rodzic będzie wykazywał swoje zainteresowaniem i zaangażowanie w sprawach dziecka.

Kiedy nauczyć dziecko mówić NIE

Kiedy jest małe, jednym z pierwszych słów, jakie się często uczy, jest słowo „nie”. Wtedy ma ono raczej wydźwięk droczenia się z rodzicem, próby pokazania „charakterku” czy przeforsowania niektórych rzeczy na swoją stronę. Im jest starsze, tym ma coraz większą świadomość tego słowa. Warto popracować nad tym, aby dziecko nauczyło się odmawiać w sytuacjach zagrożenia lub w tych, kiedy asertywność jest wskazana.

Nie zarazić dziecka lękiem

Wyjazd bez rodziców, wieczorne wypady z rówieśnikami, samodzielny powrót ze szkoły – to kilka przykładowych okoliczności, w których młodego człowieka może spotkać jakaś niebezpieczna przygoda. Rodzicowi galopuje wówczas tysiące scenariuszy po głowie. Strach o to, czy coś się nie stanie jego ukochanemu skarbowi podpowiada najróżniejsze scenki rodzajowe, mimo iż zdecydowana większość z tych alternatyw zapewne się nie wydarzy. Mogą one jednak posłużyć jako sytuacje, które warto omówić z dzieckiem i uczulić na nie. Nie wystarczy jedna taka rozmowa, gdyż dziecko i tak niewiele z niej zapamięta. Nie chodzi również o to, aby zarazić je lękiem do tego stopnia, że będzie bało się wyjść z domu, myśląc, że za każdym rogiem czai się jakiś złoczyńca. Raczej ważne jest to, aby przekazać mu takie wzorce, dzięki którym będzie umiało zatroszczyć się o siebie samodzielnie.

Ile wie dziecko?

Podczas przeprowadzania tego typu rozmów warto sondować dziecko, ile samo wie na temat różnych zagrożeń i jakby się w takich sytuacjach zachowało. W ten sposób zapamięta znacznie więcej cennych wskazówek. Nie ma co przesadzać z ilością omawianych tematów – jeden spokojnie wystarczy na jedną rozmowę, aby dziecko za bardzo nie nastraszyć.

Poradzić sobie z rówieśnikami

W grupie rówieśniczej bywa różnie. Czasami dziecko jest straszone, szantażowane, a nawet bite. Nierzadko zdarza się także, że zabierane są mu jego rzeczy albo wyłudzane pieniądze. Dlatego warto je uświadomić, że nikt nie ma prawa tak się w stosunku do niego zachowywać i nie może bać się postawić. Jeśli dojdzie do takich sytuacji, powinno poinformować nie tylko rodziców, ale i nauczyciela.

Gdy nieznajomy coś proponuje…

Nie da się uniknąć na co dzień spotkań z nieznajomymi w najróżniejszych okolicznościach. Gdy taka osoba proponuje dziecku coś do jedzenia, zaczyna rozmowę, próbuje się dowiedzieć czegoś więcej na jego temat, deklaruje, że może je odprowadzić czy podwieźć do domu itp., to czasami takie sytuacje kończą się tragicznie. Młodego człowieka z jednej strony uczymy szacunku do osób dorosłych i uprzejmości w stosunku do nich. Z drugiej strony jednak trzeba je uczulać, aby nie brało nic od nieznajomych, nie wdawało się w takie dyskusje, a czasami nawet twardo się postawiło: „Nie znam pana, nie rozmawiam z panem” i poszukać pomocy u innego dorosłego np. sprzedawcy w sklepie.
Pewne scenki rodzajowe można nawet przećwiczyć z dzieckiem, aby sobie jeszcze lepiej mogło wyobrazić dane zagrożenie. Im więcej przekażemy mu cennych porad, tym większe są szanse, że w sytuacji zagrożenia będzie umiało skutecznie zaopiekować się sobą.

Choroba sieroca – poszczególne fazy

Mimo iż nazwa wskazuje, że choroba sieroca (inaczej nieorganiczny zespół opóźnienia rozwoju, hospitalizm) powinna dotyczyć dzieci pozbawionych rodziców, to jednak czasem dotyka tych, które rodziców mają. Jest to wówczas efekt zaburzonych relacji pomiędzy dzieckiem a jego opiekunem.

Zadzwoń i zapytaj o terapię w prywatnym ośrodku Oaza

Gdy brakuje rodzica… (nie tylko fizycznie)

Choroba sieroca występuje u dzieci, które nie mają odpowiednio zaspokojonych potrzeb emocjonalnych. Może ona pojawić się zarówno u tych, które są pozbawione rodziców, jak i tych, które przebywają dłuższy czas z dala od swoich opiekunów np. w wyniku leczenia w placówce medycznej, z powodu ich wyjazdu za granicę w celach zarobkowych. Zdarza się, że choroba sieroca jest efektem niewłaściwych relacji uczuciowych z rodzicami. Jej podłoże tkwi w nieprzywiązaniu się do opiekunów oraz w uczuciu odtrącenia. Nie zawsze musi być to brak biologicznej matki, tylko ważnej dla dziecka osoby dorosłej. Problem taki rodzi się np. w rodzinach patologicznych (z problemem alkoholowym, przemocą fizyczną, psychiczną itd.) Brak odczuwania miłości, niezaspokojona potrzeba przywiązania mają więc wpływ na nieorganiczny zespół opóźnienia rozwoju. Największe dysfunkcje pojawić się mogą pomiędzy 3 a 4 rokiem życia, gdy zakłócona zostanie więź z matką.

Etapy nieorganicznego zespołu opóźnienia rozwoju

Choroba sieroca przebiega w trzech fazach:

  • faza protestu – to pierwszy etap rozwoju choroby sierocej. Dziecku brakuje uczuć i domaga się ich poprzez płacz, krzyk, aby zwrócić na siebie uwagę. Jednak w miarę upływu czasu te objawy zaczynają ewaluować w kierunku agresywnych zachowań lub utraty zainteresowania otoczeniem. Możliwe są też symptomy fizyczne: kłopoty ze snem, wymioty, brak apetytu.
  • faza rozpaczy – w tej fazie dziecko robi się coraz smutniejsze i apatyczne. Może się też zacząć nocne moczenie się, utrata masy ciała, większa podatność na infekcje czy zaburzenia wzrostu. Dla tego okresu charakterystyczne są także pewne automatyzmy ruchowe takie jak np. kiwanie się na fotelu, ssanie kciuka. Dziecko, które ma nieorganiczny zespół upośledzenia rozwoju, będzie także szukało okazji, aby przytulić się do kogoś znajomego lub nieznajomego.
  • faza wyobcowania – w czasie jej trwania dziecko jest pozornie bardzo spokojne. W rzeczywistości zamyka się w sobie samym, odczuwa lęk, unika kontaktów z innymi, jest bierne i apatyczne. Zauważalne jest także to, że unika kontaktu wzrokowego – błądzi wzrokiem po ścianach (tzw. sufitowanie), zaczyna lekko odbiegać w rozwoju umysłowym od rówieśników.

Napisz do nas!

Z bagażem negatywnych doświadczeń w dorosłość

Dziecko, które doświadczyło choroby sierocej, może jej skutki odczuwać także w życiu dorosłym. Taki bagaż negatywnych emocji przekłada się potem na problemy w kontaktach z innymi. Jako dorosły nie radzi sobie ze sprzecznymi zachowaniami. Z jednej strony bardzo potrzebuje emocjonalnego zaangażowania, a z drugiej strony boi się przywiązania do drugiego człowieka. Ma też większe predyspozycje do rozwoju zaburzeń osobowościowych np. borderline, popadania w depresję czy zachowań agresywnych.
Leczenie choroby sierocej jest długim procesem, na który składa się terapia wychowawcza, terapia rodziny oraz stymulowanie dziecka do prawidłowego rozwoju.

Samookaleczanie – jeden z przejawów agresji

Cięcie się żyletkami, nożem czy jakiekolwiek inne formy samookaleczenia się przez dziecko oznaczają, że ma jakiś problem i nie umie sobie z nim poradzić. Zadawanie bólu jest jednym z przejawów agresji. Dziecko chce w ten sposób rozwiązać swój kłopot, bo nie zna innego sposobu na to. Kiedy więc zauważymy, że z synem czy córką dzieją się podobne rzeczy, warto poznać przyczyny problemu.

Zadzwoń i zapytaj o terapię w prywatnym ośrodku Oaza

Różne formy autoagresji

Tak drastyczne samookaleczenie się nie ma samo w sobie intencji samobójczych. Jednak część dzieci i młodzieży (zwłaszcza dziewcząt) decyduje się na takie zadawanie ran z różnych powodów. Wykorzystują do tego głównie żyletki, nóż lub szkło. Najczęściej okaleczają przedramię, ramię, rzadziej nogi.
Samookaleczenie może też przyjmować inne formy takie jak np.:

  • gryzienia się,
  • przypalania papierosem lub zapalniczką,
  • poparzenie wodą,
  • drapanie/dziurawienie skóry np. szpilką, cyrklem, agrafką,
  • połykanie ostrych przedmiotów,
  • wyrywanie sobie włosów albo rzęs,
  • uderzanie głową w ścianę,
  • zadawanie sobie samemu ciosów.

Dlaczego właśnie moje dziecko?

Przechodzenie z okresu dzieciństwa w dorosłe życie jest bardzo trudne dla młodego człowieka. Zmiany fizyczne, zmiany w psychice mają charakter przełomowy, a ich dynamika jest niezwykle intensywna. W poszukiwaniu własnej tożsamości nastolatek eksperymentuje sam ze sobą i swoim życiem. Przeżywa wiele konfliktów zewnętrznych i wewnętrznych napięć i nie zawsze jest w stanie sobie nimi poradzić. Wśród nich mogą być np. problemy w relacjach z rówieśnikami (brak akceptacji, odrzucenie itp.) czy rodzicami (przemoc psychiczna, fizyczna itd.), emocjonalne, zaburzenia psychiczne, niskie poczucie własnej wartości. Ukrywa to przed bliskimi, wychodząc z założenia, że np. nie zostanie zrozumiany przez dorosłych, a jego problemy zbagatelizowane. Może też odczuwać presję bycia samodzielnym czy perfekcyjnym. Te skrywane, tłumione emocje muszą w końcu znaleźć jakieś ujście. Agresywne zachowanie może być skierowane w stosunku do rodziców lub innych osób z otoczenia albo przerodzić się właśnie w samookaleczanie.

Z ciekawości, pod wpływem innych

Niejednokrotnie zdarza się, że nastolatek okalecza się także z chęci przekonania się jak to jest. Czasami robi to pod wpływem rówieśnika, który również się okaleczał. Problem ten jest bardzo powszechny – młodzi ludzie stykają się z nim w swojej grupie rówieśniczej czy w internecie, gdzie nawet takie zachowania są wręcz promowane jako skuteczny sposób radzenia sobie z problemami. Na młodzieżowych blogach, forach czy portalach społecznościowych autoagresja jest też traktowana jako rodzaj wyzwania. Mimo to najczęściej i tak przyczyną samookaleczenia się są problemy, z jakimi nie radzi sobie dziecko i chce na siebie zwrócić uwagę. A zadawanie bólu najczęściej tłumaczy sobie jako poczuciu ulgi i złagodzenia bólu psychicznego. Takich sygnałów nie można jednak ignorować. Trzeba dziecku okazać zainteresowanie, spędzać z nim więcej czasu, dowiedzieć się co u niego słychać. Nie oceniać za to, co robi, tylko wykazać zrozumienie dla przeżywanych przez nie uczuć i problemów. Jeśli interwencja rodzica nie przynosi skutku, zawsze można spróbować udać się do specjalisty.

Napisz do nas!

Zbuduj poczucie własnej wartości w swoim dziecku

Jednym z niezbędnych elementów do osiągnięcia szczęścia, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, jest bez wątpienia poczucie własnej wartości. Wpływa na aspiracje, dokonywane wybory, pozwala osiągnąć satysfakcjonującą pozycję wśród rówieśników. W jaki sposób świadomie zbudować to poczucie u dziecka, że jakakolwiek przeszkoda stanie na jego drodze, będzie umieć sobie z nią poradzić? Jakie metody wychowawcze sprzyjają kształtowaniu wysokiej samooceny u malucha?

Więcej chwal, niż krytykuj!

Jedną z podstawowych zasad budowania poczucia własnej wartości u dzieci jest mówienie im oraz na ich temat więcej rzeczy pozytywnych niż negatywnych. Krytykować potrafi każdy, ale o wiele większą sztuką jest skupienie się na dobrych rzeczach u swojej pociechy. Jeśli będziemy krytykować malca za każdy, najmniejszy nawet błąd, wówczas nie tylko spowodujemy, że uwierzy on w to, że nie może dobrze nic zrobić, ale też zabijemy w dziecku kreatywność.

Warto poświęcić wiele wysiłku i energii, aby doceniać dobre strony u dziecka. Jeśli istnieje taka potrzeba, warto samemu stwarzać takie sytuacje. Pamiętajmy, że maluch o wiele chętniej usiądzie do matematyki, gdy uzyska od nas pochwałę, chociażby za jedno dobrze wykonane zadanie, niż gdy skrytykujemy je za trzy pozostałe.

Nie porównuj z innymi i unikaj etykietek

Są to bardzo powszechne praktyki, które bez wątpienia przyczyniają się do umniejszenia wartości dziecka. W momencie, kiedy porównujemy dziecko z jego siostrą, bratem lub z kimś spoza rodziny, to wzmacniamy poczucie niższości. Co więcej, maluch sam zaczyna się porównywać z innymi osobami, postrzegając siebie w świetle wytykanych mu wad i błędów. W ten sposób umacnia się jego myślenie, że jego koledzy mają więcej zdolności, siły, pewności siebie itp.

Podobne działanie ma nadawanie etykietek. Nasze dziecko nie radzi sobie na zajęciach z wychowania fizycznego, jest kiepskie z ortografii. Wydaje nam się, że to nic takiego, a tymczasem to, co mówimy o naszych dzieciach w ich obecności, w rzeczywistości ma na nie ogromny wpływ. Jeśli mówimy coś o malcu wystarczająco często, wówczas ono zacznie w to wierzyć i weźmie sobie głęboko do serca.

Postaw na naukę samodzielności

Samodzielność to niezwykle ważna umiejętność, która pozwala sobie radzić z trudami stawianymi przez codzienność. Wyręczając dziecko, np. w sprzątaniu pokoju czy w odniesieniu talerzy po posiłku do kuchni, sprawiamy, że tak naprawdę nigdy nie uwierzy, że może coś zrobić samo, a co więcej, uzależniamy je od siebie. Wielu rodziców wpada w pułapkę pt. „ja zrobię to lepiej” lub z braku poświęcenia czasu na naukę samodzielności u malucha. Oczywiście, jeśli dziecko poprosi o pomoc, należy mu pomóc, ale trzeba uważać, aby prośby nie stały się normą.

O czym jeszcze warto pamiętać?

W procesie budowania poczucia wartości u dziecka warto też pamiętać o niezwykle ważnej roli dobrego przykładu. Najlepiej u dzieci budują to poczucie osoby, które same mają do siebie pozytywny stosunek i potrafią zachować równowagę między swoimi a dziecięcymi potrzebami. Bez poczucia własnej wartości nasze dziecko nigdy nie będzie dobrze o sobie myślało. Dlatego polubmy siebie, szanujmy i jak najczęściej przedstawiajmy w korzystnym świetle – dzięki temu będziemy wzorem dla dziecka.

Terapia rodzinna – na czym polega?

Kiedy dzieci przeżywają trudności, wówczas na terapię bardzo często kieruje się całą rodzinę. Podobnie jest w przypadku, kiedy dochodzi do konfliktów rodziców z nastolatkami, czy mamy do czynienia z anoreksją. Terapia rodzinna, bo o niej mowa, wciąż nie jest szeroko dostępna w Polsce, ale systematycznie wzrasta świadomość na temat tej formy psychoterapii. Na czym dokładnie polega terapia rodzinna, kiedy warto z niej skorzystać i jakich efektów można się spodziewać?

Zadzwoń i zapytaj o terapię w prywatnym ośrodku Oaza

Co to jest terapia rodzinna?

Terapia rodzinna stanowi taką formę terapii, w której uczestniczy cała rodzina. Wynika to z założenia, że rodzina jest pewnego rodzaju systemem, w którym poszczególni członkowie pozostają ze sobą we wzajemnych relacjach i wzajemnie na siebie oddziałują. Dysfunkcje w rodzinie przekładają się na kłopoty emocjonalne czy psychiczne każdego z domowników.
Warto podkreślić, że terapia rodzinna nie jest ani testem z rodzicielstwa, ani lekcją, na której ktoś będzie wzywał nas do odpowiedzi. Terapeuta podczas sesji będzie próbował zrozumieć, na czym dokładnie polegają nasze problemy oraz jak przyczynia się do tego sposób funkcjonowania całej rodziny.

Kiedy warto zdecydować się na terapię rodzinną?

Terapia rodzinna sprawdzi się praktycznie zawsze w sytuacji, kiedy problem jednego z jej członków upośledza relacje wewnątrz niej lub w rodzinie pojawił się konflikt między rodzicami a dziećmi. Z tej formy pomocy warto skorzystać, kiedy w domu panuje nieprzyjemna atmosfera, łatwo wybuchają kłótnie i awantury, a wszelkie próby podejmowania rozmów i rozwiązania problemu kończą się niepowodzeniem.

Na terapię rodzinną można też udać się, kiedy:

  • rodzina przeżywa życiowy kryzys (np. śmierć lub ciężką chorobę bliskiej osoby, rozwód, utratę pracy itp.) i nie radzi sobie ze skutkami zmian,
  • ktoś z rodziny choruje na chorobę przewlekłą, o której wiadomo w medycynie, że ma podłoże emocjonalne i może być związana z relacjami w rodzinie,
  • rodzice są zaniepokojeni zachowaniem dziecka lub mają trudności wychowawcze (np. dziecko jest wybuchowe, agresywne, nauczyciele skarżą się na jego złe zachowanie),
  • rodzice mają poczucie, że tracą kontakt ze swoją pociechą.

Napisz do nas!

Jakich efektów spodziewać się po terapii rodzinnej?

Skutki terapii rodzinnej nie zawsze są obserwowane podczas trwania spotkań z psychoterapeutą, często zdarza się bowiem, że są odnotowywane dopiero po zakończeniu psychoterapii. Najważniejszym rezultatem terapii rodzinnej powinno być ustąpienie problemu, z którym rodzina zgłosiła się po pomoc. Z każdą sesją domownicy zaczynają się coraz lepiej komunikować, a także zwracają uwagę, na to, co mówią ich bliscy i jak odbierają wspólne konflikty.

Jednym z efektów terapii rodzinnej jest też zwiększenie kompetencji wychowawczych rodziców oraz polepszenie komunikacji między nimi a ich dziećmi. Rodziny w trakcie spotkań z psychoterapeutą uczą się wzajemnego szacunku, spostrzegawczości, wrażliwości i życzliwości, a więc wszystkich tych wartości, które są niezbędne do ich prawidłowego funkcjonowania na co dzień.

Jak przekazać dziecku swoje wartości?

Niektóre wartości, które ważne były dla naszych rodziców i dziadków, straciły dziś na znaczeniu. Nie oznacza to jednak, że dzieci nie potrzebują punktów odniesienia, dzięki którym będą mogły dobrze radzić sobie w życiu społecznym. Chyba nie ma rodziców, którzy nie chcieliby mieć dobrych dzieci, które w przyszłości wyrosłyby na porządnych ludzi. Tymczasem proces przekazywania swoich wartości jest dość złożony i w dużej mierze zależy od tego, jak rodzice sami czują się ze sobą.

System wartości, który przekażemy dziecku, jest jednym z kluczowych czynników decydujących o rozwoju jego osobowości, a także o tym, jakim człowiekiem będzie w przyszłości. To właśnie z tego względu rola rodziców w przekazywaniu wartości dzieciom jest ich ważnym, życiowym zadaniem.

Zadzwoń i zapytaj o terapię w prywatnym ośrodku Oaza

 Tradycyjny sposób wychowania kiedyś i dziś

Jeszcze do niedawna od dzieci oczekiwano bezwzględnego posłuszeństwa, które egzekwowano na różne sposoby, a system wychowawczy opierał się głównie na karach. Dzisiaj wielu rodziców porzuca ten sposób wychowywania, stawiając raczej na wzmacnianie więzi rodzicielskiej ze swoją pociechą. W tym miejscu należy jednak zaznaczyć, że dziecko powinno ponosić konsekwencje za swoje nieodpowiednie zachowanie, ale konsekwencja nie jest równoznaczna z karą. Kary są nieskuteczne, gdyż dziecko koncentruje się na odwecie, a to pozbawia je możliwości przeżywania wewnętrznych procesów, które uświadamiają popełniony błąd.

Dzieci są doskonałymi obserwatorami i wchłaniają w siebie wszystko, co je otacza, co słyszą i widzą. Dlatego w przekazywaniu dzieciom wartości duże znaczenie ma atmosfera panująca w domu. Gdy w otoczeniu malca wypowiadane są pewne zwyczajowe określenia lub pojawiają się zachowania nie do zaakceptowania, wówczas może mieć pewność, że będą mieć one niekorzystny wpływ na jego rozwój.

Jak wspierać budowanie poczucia własnej wartości?

Poświęcając dzieciom czas, okazując im zainteresowanie i bezwarunkowo kochając, wspieramy rozwój i budowanie poczucia własnej wartości. Wpływ rodziców jest skuteczny i trwały, kiedy wychowują nie tylko poprzez pouczenie i wypowiadane słowa, ale swoją własną osobą, dawanym przykładem, właściwym zachowaniem.
Zręby osobowości powstają u dziecka około drugiego-trzeciego życia i są one niezwykle ważne w procesie wartościowania oraz rozwoju moralnego. Nieco później zaczynają się kształtować początki sumienia, które u malucha może być prymitywne i bezkompromisowe. Jeśli rodzice będą uczestniczyć w tym stadium z przesadną surowością lub okrucieństwem, wówczas mogą odwrócić uwagę od dobrych wartości, kierując dziecko ku moralności kojarzonej z siłą.

Napisz do nas!

Jakie wartości przekazywać dzieciom?

Chociaż nie wszystkie wartości, którymi kierowali się nasi przodkowie, przetrwały, to jednak istnieją takie, które obowiązują w naszej kulturze od wieków. Można tu wymienić, chociażby sprawiedliwość, pracowitość, wdzięczność, gotowość do pomocy, odpowiedzialność czy współczucie. Ich przekazanie nie jest jednak łatwe, zwłaszcza kiedy samemu nie do końca ma się jasność, na które z nich warto położyć większy nacisk, aby w przyszłości dzieci mogły sobie samodzielnie poradzić z wymaganiami stawianymi przez codzienność.

Cyberuzależnienia wśród dzieci i młodzieży – jak im zapobiegać?

Żyjemy w czasach wszechobecnego Internetu, w których niemal każdy z nas spędza w sieci od kilkunastu minut do nawet kilku godzin dziennie. W zależności od potrzeb przeglądamy serwisy informacyjne, robimy zakupy, szukamy interesujących nas treści, komunikujemy się z bliskimi i znajomymi oraz dzielimy swoim życiem na portalach społecznościowych. Ma to wiele zalet – dostęp do Internetu zdecydowanie ułatwia codzienne funkcjonowanie większości z nas, jednak zdarzają się sytuacje, w których powinien zostać ograniczony. Problem pojawia się w momencie, kiedy wirtualny świat zaczyna dominować nad rzeczywistym, a czas spędzany przed komputerem lub ze smartfonem w ręku niepokojąco się wydłuża.

Cyberuzależnienia mogą przybierać różny charakter, jednak zawsze wiążą się z wycofaniem z realnego życia na rzecz wirtualnych aktywności będących jedynie namiastką tego, co ma nam do zaoferowania rzeczywistość. Należy mieć świadomość, że dziś, kiedy korzystanie z sieci jest powszechne, osoby od wczesnego wieku lub od urodzenia wychowywane w świecie pełnym nowoczesnych technologii mogą uciekać od problemów życia realnego do świata online.

Należy zachować czujność i jeśli tylko podejrzewamy, że dziecko bądź nastolatek korzysta z Internetu zbyt często, zareagować. Typy uzależnienia od sieci dzielimy na cztery rodzaje:

  • przymus posiadania stałego dostępu do informacji oraz ich gromadzenia,
  • poszukiwanie treści seksualnych, oglądanie pornografii,
  • granie w gry komputerowe,
  • socjomania internetowa polegająca na nawiązywaniu wirtualnych relacji i poświęcaniu im więcej czasu niż związkom z ludźmi w świecie rzeczywistym.

Kto jest najbardziej narażony na cyberuzależnienia?

Warto uświadomić sobie, że choć z pozoru nie wydaje się groźny, siecioholizm niezależnie od swojej postaci może być równie poważnym problemem, jak inne uzależnienia i wymagać leczenia. Osoby szczególnie narażone na cyberuzależnienia to przede wszystkim te, które mają trudności w nawiązywaniu relacji interpersonalnych, o niskim poczuciu własnej wartości, nieświadome swoich potrzeb, nie potrafiące określić swoich życiowych celów lub zachować konsekwencji w dążeniu do ich osiągnięcia.

Objawy uzależnienia, na które warto zwrócić uwagę to przede wszystkim:

  • bardzo długi czas przebywania w Internecie,
  • próby ukrycia czasu spędzanego w sieci,
  • zaniedbywanie kontaktów z rodziną i przyjaciółmi na rzecz korzystania z Internetu,
  • zaniedbywanie obowiązków domowych i nauki,
  • agresywna reakcja na zwrócenie uwagi na czas poświęcany wirtualnym aktywnościom,
  • frustracja pojawiająca się w momencie braku dostępu do Internetu.

W przypadku podejrzenia, że dziecko lub nastolatek cierpi z powodu uzależnienia od Internetu, warto zwrócić się po pomoc do specjalistów. Mimo że całkowite zaprzestanie korzystania z sieci w dzisiejszych czasach może okazać się niemożliwe, ograniczenie czasu spędzanego w Internecie oraz koncentracja na rzeczywistości mogą pomóc poradzić sobie z chorobą i czerpać więcej radości z życia.

Dopalacze – dlaczego są tak groźne?

Pokusa eksperymentowania z substancjami psychoaktywnymi i odmiennymi stanami świadomości często pojawia się u młodych, głodnych wrażeń osób. Wiele z nich w poszukiwaniu nowych doznań sięga po tak zwane dopalacze, czyli silnie uzależniające środki i często groźniejsze od narkotyków. Czym są te substancje, dlaczego są tak niebezpieczne dla zdrowia i z jakiego powodu, mimo ogromnego zagrożenia, z jakim wiąże się ich zażywanie, tak łatwo znaleźć się w ich posiadaniu?

Dopalacze mogą powodować stany podobne do tych występujących po zażyciu narkotyków, dlatego, mimo że są sprzedawane pod przykrywką „pochłaniaczy wilgoci” lub „środków piorących”, wykorzystuje się je w celach rekreacyjnych. Dopalacze nie są poddawane żadnym szczegółowym badaniom, a co za tym idzie, ich wpływ na organizm jest trudny do przewidzenia. Podczas gdy ich działanie na jedną osobę pozostanie praktycznie obojętne, u drugiej może spowodować poważny uszczerbek na zdrowiu, a nawet stać się przyczyną śmierci. Dopalacze to najczęściej środki produkowane w warunkach mających niewiele wspólnego ze sterylnością. Niejasny skład chemiczny i zawarte w nich zanieczyszczenia stanowią olbrzymie zagrożenie dla zażywających.
Problem łatwego dostępu do dopalaczy oburza rodziców dzieci i nastolatków narażonych na kontakt z środkami, których nawet jednorazowe zażycie może okazać się tragiczne w skutkach. Prawo walczy z niebezpiecznymi produktami, na bieżąco dokonując zmian w regulacjach prawnych i rozszerzając listę zakazanych substancji, jednak nastawieni na zysk producenci wprowadzają do obrotu coraz to nowe środki.

Jak przeciwdziałać skutkom zażywania dopalaczy?

Przede wszystkim należy mieć świadomość konsekwencji, jakie może nieść za sobą zażywanie dopalaczy. W przypadku gdy podejrzewamy, że ktoś z najbliższego otoczenia może interesować się substancjami psychoaktywnymi, należy uświadomić go, dlaczego dopalacze są najgorszym z możliwych wyborów. To bardzo ważne, by edukować młodych ludzi i w racjonalny sposób tłumaczyć im, dlaczego zdrowy rozsądek powinien wygrać z pokusą chwilowego oderwania się od rzeczywistości i przetestowania łatwo dostępnych substancji. Nie należy do tej kwestii podchodzić zbyt emocjonalnie – chodzi o to, by jasno uzmysłowić nastolatkowi, na jakie ryzyko się naraża. Świadomość, że nieprzemyślany wybryk może spowodować nieodwracalne zmiany w organizmie oraz fakt, że nigdy nie wiadomo, jak skończy się podobna „zabawa”, zwykle skutecznie zniechęca młodych ludzi przed sięganiem po niebezpieczne środki. Jeżeli problem jest poważny, warto skorzystać z pomocy psychologów lub terapeutów specjalizujących się w leczeniu uzależnień od dopalaczy, zwrócić się do odpowiednich instytucji czy darmowych infolinii.